Silcare, zadbane dłonie i stopy

Dłonie i stopy to niezaprzeczalnie ważne aspekty naszej urody. Skóra dłoni wymaga specjalnej troski ze względu na uboższą warstwę hydrolipidową. Nie tylko posiada mniej gruczołów łojowych, ale również podskórnej warstwy tkanki tłuszczowej. Na dłoniach najwcześniej widać pierwsze oznaki starzenia, dlatego tak ważna jest odpowiednia, codzienna pielęgnacja. Zadbane, piękne stopy to marzenie wielu z nas, jednak na ich wygląd wpływają nasze codzienne nawyki. O ile latem przywiązujemy większą uwagę do pielęgnacji skóry stóp, o tyle zimą, kiedy ich nie pokazujemy, możemy zaniedbać sprawę. Nasze stopy należy traktować łaskawie – utrzymują ciężar ciała, przegrzewają się, marzną, a to wszystko wpływa na ich kondycję. Manicure i pedicure niestety nie zrobią za nas całej roboty ;)


Polska marka Silcare zajmuje się tworzeniem zarówno produktów pielęgnacyjnych do dłoni i stóp, jak i lakierów hybrydowych i akcesoriów do paznokci. I to dzisiaj o produktach tej marki chciałabym Wam trochę powiedzieć!


Ciekawi? Zapraszam do lektury!

Madame Pastelle, czyli pastelowy zawrót głowy!

Kolekcja Madame Pastelle jest połączeniem paryskiego szyku i nienachalnej elegancji z lekkością i świeżością pastelowej prowansalskiej wiosny. W zestawie znajdują się cztery lakiery hybrydowe w odcieniach subtelnej żółci [229], jasnej mięty [230], aromatycznej lawendy [231] i malwowego różu [232]. Wszystkie te odcienie tworzą piękną i kobiecą paletę. 

Pędzelek jest stosunkowo cienki, prostokątny i bardzo elastyczny. Wygina się przy delikatnym nacisku, co sprawia, że malowanie nim nie sprawia problemu. Równomiernie się rozkłada i dobrze prowadzi, co ułatwia aplikację lakieru. Lakiery bez problemu się utwardzają w lampie, są bardzo dobrze napigmentowane, już jedna warstwa zapewnia świetne krycie. Cena za zestaw wynosi niecałe 40zł!


Nie tylko jestem zachwycona ich kolorami, ale również trwałością. Jak wiecie, swoje paznokcie zawsze najpierw przedłużam żelem - podczas testów marki Silcare postanowiłam jednak sprawdzić hybrydę na moich naturalnych paznokciach. Zaaplikowałam bazę i top 2w1. Jakie było moje zdziwienie, gdy nie uszkodziły ich cięższe i intensywne prace w ogrodzie oraz w domu. Żadnych odprysków, wszystko na swoim miejscu.

Akcesoria oraz pielęgnacja skórek

Do testów dostałam również patyczki, waciki bezpyłowe, cleaner i aceton. Raczej nie będę się tutaj nad nimi rozwodzić - są naprawdę w porządku i spełniają swoją rolę w stu procentach. 

Jeśli chodzi o oliwkę to jest to naprawdę świetny produkt! Pachnie nieziemsko,  a dodatkowo kryje w sobie substancje odżywcze. Oliwka do paznokci i skórek The Garden of Colour z pipetą Raspberry Light Pink świetnie regeneruje i odbudowuje suche skórki i skórę wokół nich. Zawiera olej migdałowy i brzoskwiniowy, które wzmacniają barierę lipidową skóry dłoni. Ponadto oliwka bogata jest w proteiny i witaminy A, E, D i witaminy z grupy B. Za 15ml produktu płacimy zaledwie 5zł! 


Dzięki pipecie można wydobyć odpowiednią ilość produktu, dosyć szybko się wchłania. Preparat wcierałam regularnie przez miesiąc. Po niedługim czasie zauważyłam, że skórki lepiej się usuwa, są zmiękczone, a skóra wokół nich dobrze nawilżona, nie pęka, nie tworzą się zadziorki. 




Głęboko odżywcze maski do dłoni i stóp

Testowałam hialuronową maskę do rąk i stóp. Wizualnie mają takie same otwierane na wieczko opakowania, które swoją drogą bardzo mi się podobają - eleganckie i minimalistyczne. Zapachy piękne, nienachalne. W końcu znalazłam kompozycje zapachowe, które przypadły do gustu również mojemu Narzeczonemu, z przyjemnością używa ich razem ze mną. 
Oba produkty dosyć szybko się wchłaniają, zostawiając przyjemną nawilżającą warstwę. Przeznaczone są do suchej skóry. Zawierają kompleks HydromanilTM. Jest to naturalna substancja oparta na ekstrakcie z nasion peruwiańskiej rośliny Tara. Dodatkowo są bogate w olej abisyński i arganowy oraz D-pantenol, które odżywiają i zmiękczają skórę. Oba produkty w swoim składzie zawierają również 24-karatowe złoto i Hialuronian sodu. Maski charakteryzują się dużą wydajnością i fantastycznym działaniem. Zarówno dłonie, jak i stopy po regularnym stosowaniu są miękkie i gładkie. 




Podsumowanie

Produkty Silcare wypadły tak dobrze, że po pierwszych próbach nabrałam też ochoty na kilka odcieni nude, stąd pewnie w niedalekiej przyszłości pojawi się podobny wpis co dziś! Te produkty to kolejny dowód na to, że dobre kosmetyki wcale nie muszą być drogie.



Znasz markę Silcare? Co zaciekawiło Cię najbardziej?

Komentarze

  1. Nigdy nie słyszałam o tych produktach. Brzmi bardzo ciekawie, chętnie coś wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna ta pastelowa seria, nawet mimo tego, że pasteli mam już sporo :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam z marką styczności :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oliwkę do paznokci i skórek oraz maskę chętnie bym sprawdziła. Zapamiętam markę. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaka ciekawa seria! masz rację, niestety samo manicure i pedicure nie zrobi nam pięknych i zadbanych dłoni oraz stóp. Zamówiłam sobie właśnie krem do stóp z mocznikiem z Silcare, jestem ciekawa jak mi się spisze. Co do kolorów lakierów, cudne na lato!
    Pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, koniecznie daj znać jak Ci się spisuje! Ja na pewno będę dalej testować produkty Silcare :)

      Usuń
  6. Niestety nie znam tej marki ale jeżeli chodzi o stopy i dłonie to mam na ich punkcie obsesję i muszę mieć zawsze zadbane ;P

    OdpowiedzUsuń
  7. Madame Pastelle idealna opcja na domową hybrydę :) To był mój pierwszy raz ale wyszedł super.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oczywiście, że znam markę miałam swego czasu trochę lakierów, Cleaner i akcesoria do manicure hybrydowego Najbardziej przypadły mi do skóry oliwki Silcare. Tak jak mówisz, moje też pachniały bosko! :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku! Skoro trafiłeś na mojego bloga, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza :) Jednocześnie informuję, że komentarze obraźliwe, świadczące o nie przeczytaniu artykułu lub służące wyłącznie autoreklamie będą przeze mnie ignorowane, a ich autorów nie odwiedzam.