Bliżej natury z Camolin - wegańskie kosmetyki do pielęgnacji ciała

Dzisiaj przychodzę do Was z nowościami, które miałam okazję od niedawna testować. Camolin, jest to marka, która zdecydowanie zasługuję na chwilę uwagę. Dlaczego? Firma powstała z miłości do natury, chcąc wrócić do chwil beztroskiego dzieciństwa - smaku i zapachu ogrodu. Dla mnie ta idea została wyraźnie oddana.

Niewątpliwie warto wspomnieć o tym, że marka jest wegańska, a w swoim składzie ma ponad 90% składników naturalnych. Jestem osobą, która bardzo zwraca uwagę na te aspekty, a los zwierząt nie jest mi obojętny, dlatego też cieszy mnie fakt, że w produktach nie znajdziemy żadnego składnika pochodzenia zwierzęcego. Kosmetyki Camolin są również idealnym rozwiązaniem dla skóry podczas niesprzyjającego okresu jesienno-zimowego. To właśnie teraz ciało potrzebuję od nas szczególnej opieki. Produkty posiadają naturalne ekstrakty z ziół i owoców, które dbają, aby nasza skóra nie była wysuszona.  



Dlaczego warto sięgać po kosmetyki wegańskie? 

Pierwszym powodem, który przychodzi na myśl, jest ochrona zwierząt. Kupując produkty oznaczone jako wegańskie, mamy pewność, że przy jego produkcji nie użyto żadnych składników pochodzenia zwierzęcego. Kupując kosmetyki wegańskie, mamy pewność, że ich skład został dogłębnie skontrolowany i to, co znajduje się na etykiecie, na pewno znajduje się w produkcie. Wiemy też, że użyto składników  z odpowiednich i sprawdzonych źródeł. Ich składy są bardziej przemyślane, a wykorzystywane w nich substancje są wysokiej jakości i pochodzą ze sprawdzonych, certyfikowanych źródeł. Możemy więc zapłacić za nie więcej, ale efekty będą warte wydanych pieniędzy. 


Camolin, Żel pod prysznic - truskawka

Zawiera kompleks ziół o działaniu orzeźwiającym: owoc truskawki, kwiat malwy, liść szałwii, kwiat rumianku. Mój faworyt jeśli chodzi o żele! Żałuję, że nie mogę przesłać wam tego zapachu. Nie jest to typowa truskawka zerwana prosto z babcinego ogródka, jednak aromaty są bardziej słodsze, ale nie drażnią nosa. Ta słodycz jest naprawdę subtelna i niesamowicie przyjemna podczas użytkowania. 


Camolin, Żel pod prysznic - rozmaryn 

Zawiera kompleks ziół o działaniu nawilżającym: ziele rozmarynu, ziele tymianku, korzeń lubczyku, kwiat lipy, liść mięty. Zapach tego żelu również bardzo przypadł mi do gustu, jednak wiem, że znajdzie on też swoich przeciwników. Aromaty typowo ziołowe, jednak nienachalne. Dla mojego nosa są one bardzo przyjemne.


Camolin, Żel pod prysznic - dąb

Zawiera kompleks ziół o działaniu nawilżającym: ziele rozmarynu, ziele tymianku, korzeń lubczyku, kwiat lipy, liść mięty. W tym przypadku kompleks ziół jest taki jak w poprzednim żelu, niech was to jednak nie zwiedzie. Produkt ten jest propozycją typowo dla płci przeciwnej. Mój ukochany jest nim zachwycony. Zapach typowo męski, w świeżym stylu. 


Camolin, Nawilżające mydło w płynie - rabarbar 

Zawiera kompleks ziół o działaniu nawilżającym: ziele rozmarynu, ziele tymianku, korzeń lubczyku, kwiat lipy, liść mięty. Jak widzicie postawiłam głównie na produkty nawilżające. Nigdy nie miałam kosmetyku o zapachu rabarbaru, chociaż sam jego aromat znam doskonale. Mydełko dokładnie oddaje jego zapach, pachnie lekko kwaskowo i naprawdę rześko.


Podsumowanie

Każdy z żeli mieści się w plastikowej butelce o pojemności 265ml.  Butelka zamykana jest na zatrzask, co jest dla mnie bardzo wygodną formą. Natomiast mydło w płynie umieszczone zostało w 300 ml  butelce, do której dołączono pompkę. Szata graficzna utrzymana jest w kolorze intensywnej zieleni. Konsystencja produktów jest dla mnie odpowiednia, dość gęsta, nic się nie przelewa przez palce, dzięki czemu mamy pewność, że na pewno nic się nie zmarnuję. 
Reasumując, marka Camolin posiada warte uwagi kosmetyki, które może stosować tak naprawdę każdy z nas. Dla mnie są pozytywnym odkryciem, dlatego na pewno będę po nie sięgać.



Znacie tę markę? 

Alpine Christmas Yankee Candle Q4 2019 - nowe zapachy na święta

Wraz z nadejściem grudnia czas najwyższy zapoznać Was z najnowszą kolekcją od Yankee Candle Alpine Christmas. Stwierdziłam, że nie będę pokazywać ich wcześniej, wystarczy, że w telewizji i radiu zaczynali puszczać świąteczne piosenki już na początku listopada, a przez to mam wrażenie, że  święta tracą swoją magię i klimat.



Alpine Christmas Yankee Candle Q4 2019


W skład kolekcji Alpine Christmas wchodzi aż osiem zapachów. Połowa z nich jest dostępna w każdym formacie, a pozostałe cztery to zapachy limitowane, dostępne w formie dużych świec.

Dzisiaj chcę przedstawić cztery podstawowe zapachy tej kolekcji, które posiadam w formie wosku.

          ☃️ After Sledding
          ☃️ Evergreen Mist
          ☃️ Pomegranate Gin Fizz

          ☃️ Candlelit Cabin




Yankee Candle After Sledding

Zapach kuszących przysmaków - słodkiego syropu klonowego, przypraw do pieczenia i ziaren wanilii - zaprasza wszystkich do przytulnego wnętrza, po całym dniu spędzonym na zimowych zabawach na dworze.

Nuty zapachowe 

  • nuty głowy: kropla rumu, klonowe toffi, cynamon
  • nuty serca: solony karmel, gałka muszkatołowa
  • nuty bazy: ziarna wanilii, klonowy aromat

Zapach świątecznych ciasteczek to stały punkt zimowych kolekcji. Nie jest to jednak aromat , który moglibyśmy poznać dotychczas, nie ma nic wspólnego z korzennymi piernikami czy słodkimi, waniliowymi ciasteczkami. Wosk After Sledding Yankee Candle to zapach intensywny i bardzo słodki - bez względu na to, jaką porcję włożymy do kominka. Producent zaproponował nam tutaj sporą dawkę wanilii połączonej z karmelem i syropem klonowym. Jeżeli nie przepadacie za takimi słodkimi killerami, to zdecydowanie nie polecam. Niestety może przytłoczyć i przyprawić o ból głowy. 



Yankee Candle Evergreen Mist

Spokojny spacer przez pokryty śniegiem las, gdy w powietrzu unosi się rześka mgiełka oświetlona promieniami porannego słońca.

Nuty zapachowe

  • nuty głowy: igły sosny, skórka pomarańczy, leśne powietrze
  • nuty serca: zielona kora, eukaliptus
  • nuty bazy: wanilia, orzechy

Evergeen Mist to kolejna typowo choinkowa propozycja. Trzeci rok z rzędu Yankee Candle bardzo trafnie oddało zapach świątecznego drzewka, przy czym jest to nieco inna interpretacja. Obok charakterystycznej nuty iglaków czuć w nim też słodkie pomarańcze, mroźnego eukaliptusa i nutkę orzechów. Całość przypadła mi do gustu, miło mnie zaskoczyła. Przez to połączenie zapach jest ciekawszy i bardziej świąteczny. 



Yankee Candle Candlelit Cabin

Ciepły blask świec zaprasza do przytulnego wnętrza zimowej chatki, której wnętrze wypełnia zapach surowego, sosnowego drewna i rozgrzewających przypraw.

Nuty zapachowe

  • nuty głowy: rabarbar, ziarna czarnego pieprzu, jabłka
  • nuty serca: gałka muszkatołowa, magnolia, orzech laskowy
  • nuty bazy: wetiwera, paczula, bursztyn

Tutaj trzeba zacząć od etykiety! Jest po prostu przepiękna, aż chce się rzucić wszystko i wyjechać w mały, przytulny domek w górach. Jednocześnie właśnie ta etykieta jest bardzo zwodząca w tym przypadku. Zapach, który oferuje nam producent jest męski, w świeżym stylu. Ciepły, burszytynowo-drzewny, przełamany świeżością owoców, charakterystyczną nutką paczuli i wyczuwalną odrobiną pieprzu. Propozycja, którą zdecydowanie warto wypróbować. 




Yankee Candle Pomegranate Gin Fizz

Musujący urok świątecznych koktajli – słodki granat romansuje z orzeźwiającymi cytrusami i żurawiną. Na zdrowie!

Nuty zapachowe

  • nuty głowy: żurawina, musujący granat, świeża limonka, pomarańcza
  • nuty serca: owoce jałowca, rozmaryn, gin
  • nuty bazy: syrop z agawy, owocowe piżmo

Pomegranate Gin Fizz Yankee Candle to dla mnie zapach soczystego drinka! Czuć w nim przede wszystkim nuty żurawiny, która przełamana jest słodyczą innych owoców - głownie granatu, w tle pomarańczy. Ten zapach to absolutne cudeńko. Myślę, że można go palić nie tylko w zimne wieczory, ale również w cieplejsze miesiące. Moc określiłabym jako średnią, w kierunku dobrej. 



Podsumowanie

Yankee Candle Alpine Christmas pozytywnie mnie zaskoczyło. Zapachy są na tyle różnorodne, że każdy może odnaleźć wśród nich swój zapach świąt. W moim rankingu faworytem zostaje Pomegranate Gin Fizz. Miło zaskoczyły mnie również Candlelit Cabin oraz Evergreen Mist. Jedynie klonowe ciasteczka After Sledding nie do końca odpowiadają mojemu nosowi. Uważam jednak, że ten zapach również będzie miał swoich zwolenników! 


Mieliście okazję poznać już nowe zapachy Yankee Candle na święta 2019?

Projekt denko ostatnich dwóch miesięcy | Kosmetyczne zużycia pielęgnacyjne & makijażowe

Zdaję sobie sprawę z tego, że denko powinno się pojawiać raz w miesiącu, jednak moje zużycia nie są tak szybkie, jakbym chciała. Niemniej jednak staram się denkować zapasy, które udało mi się zebrać. To chyba największy post ze zużyciami jak dotąd, więc i tak jestem z siebie dumna! Wiele rzeczy pielęgnacyjnych w mojej kosmetyczne sięga dna, bo jak wiadomo, jeśli już coś się kończy - to wszystko na raz ;) Dlatego też postaram się następny post wrzucić już z miesięcznym zużyciem.

Nie przedłużając, zapraszam do zapoznania się z moim denkiem z października i listopada.



Pielęgnacja ciała & włosów 

BE COLOR Shampoo, Caviar, Keratin & Collagen - Szukałam produktu wolnego od siarczanów (SLS i SLES) i znalazłam! Włosy po użyciu kosmetyku są doskonale oczyszczone, nawilżone i chronione po farbowaniu i innych zabiegach chemicznych. Dzięki pH 5.5, łuska włosa jest domykana, a włos znacznie bardziej lśniący.

BE COLOR Mask, Caviar, Keratin & Collagen - Maska ma świetną konsystencję, nie trzeba jej dawać dużo, a wystarczy na pokrycie całej długości włosów. Co najważniejsze nie zawiera żadnych chemicznych substancji, które mogłyby zniszczyć efekt po zabiegu keratynowym na włosy, który wykonałam kilka miesięcy temu. Włosy po spłukaniu produktu są niewiarygodnie miękkie i elastyczne. Stosuje ją w połączeniu z szamponem przez co pięknie lśnią i są cudownie nawilżone! Dodatkowo jestem zakochana w zapachu. 
FEMINA, Intimea, Kremowy płyn do higieny intymnej z kwasem mlekowym, prebiotykami i betainą -  Jeśli chodzi o sam płyn to konsystencją nie nazwałabym go kremowym. Jak dla mnie jest to emulsja myjąca o mlecznym kolorze i rzadkiej konsystencji, która potrafi uciekać z rąk. Nie mogę powiedzieć, że płyn jest zły, bo nic złego mi nie wyrządził, ale nie jest też aż tak dobry, abym chciała ubrać się i pobiec po 5 zapasowych opakowań. Dla mnie to taki średniak na co dzień, który względnie się spisuje, ale kiedy się skończy mam ochotę na zakup czegoś innego. Można wypróbować, bo cena też zachęca do zakupu, ale fajerwerków bym nie oczekiwała.

ZIELONE LABORATORIUM, Krem do mycia ujędrniająco-regenerujący: Aloes & Olejek pomarańczowy - Produkt świetnie poradził sobie z moją suchą i wymagającą ujędrnienia skórą! Po pierwsze zapach - pomarańczowy z ziołową nutą, jest mocno energetyzujący i pobudzający, to lubię. Po drugie produkt faktycznie przyjemnie nawilża już podczas mycia. Łagodnie się pieni i lekko pobudza krążenie dzięki zawartości drobinek luffy.

LE PETIT MARSEILLAIS, Kremowy żel pod prysznic: Malina & piwonia - Żel dobrze myje i oczyszcza skórę z wszelkich zanieczyszczeń. Po kąpieli ciało jest odświeżone i miłe w dotyku. Nie wysusza skóry ani jej nie podrażnia. Jeżeli chodzi o właściwości pielęgnacyjne to nie zauważyłam aby miał jakiś wpływ na moją skórę, nawilżenia też jakiegoś specjalnego nie ma, ale nie wysusza skóry - ja nie mam potrzeby po nim aplikowania jeszcze jakiegoś balsamu. Dodatkowo pachnie naprawdę pięknie!



Pielęgnacja twarzy 

L'OREAL PARIS, Skin Expert, Płyn micelarny dla skóry normalnej i mieszanej - Płyn jest świetny, doskonale oczyszczą moją cerę, radzi sobie nawet z wodoodpornym makijażem, bezpieczny dla oczu, jest bardzo wydajny, a opakowanie bardzo wygodne. Jest dostępny w każdej drogerii, a cena do jakości jest odpowiednia.

DUETUS, Żel myjący do twarzy - Żel skutecznie usuwa resztki makijażu i nadmiar sebum. Po umyciu twarz jest oczyszczona i odświeżona, choć zdarzało mi się że sporadycznie była lekko ściągnięta i sucha. Dyskomfort ten szybko jednak mijał po użyciu toniku do twarzy. 
BIOLAVEN ORGANIC, Żel myjący do twarzy - Nawilża i odświeża cerę. To co go wyróżnia to przemiły, naturalny, słodki zapach winogron. Nie podrażnia ani nie uczula, a jedyne co po nim zostaje to uczucie odświeżenia i piękny zapach. 

VIANEK, Normalizaujący tonik do twarzy - Ma świetny skład, pachnie przepięknie i przede wszystkim łagodzi podrażnienia, otwarte ranki, ogólnie przyspiesza gojenie niespodzianek, które lubią się pojawiać na mojej twarzy. Nie jest zbyt wydajny, szybko znika. 



Kosmetyki kolorowe

WIBO, Beach Cruiser, HD Body & Face Bronzer - Świetnie wygląda i dobrze się rozciera, ma ładny kolor. Należy jednak mieć lekką rękę, bo może zrobić plamy. Do tego mocno pyli się przy nabieraniu na pędzel przez co brudzi biała toaletkę. 

LOVELY, Skin Kissing Powder Skin Beautifier, Mineral Loose Powder - Zakupiłam go z myślą o mojej tłustej cerze, by mocno zmatowić podkład, Niestety puder jest nie trwały, skóra już po godzinie zaczyna się świecić. W dodatku podkreśla suche skórki i niedoskonałości. Co prawda jest wydajny i pięknie pachnie, może nada się do skóry normalnej, ale u mnie się nie sprawdził.

RIMMEL, Match Perfection, Silky Loose Face Powder - Ultra drobno zmielony, sypki puder. Znakomicie matuje, wygładza, niweluje pory. Nie bieli. Nie pachnie, nie alergizuje, nie podrażnia. Pięknie wtapia się w skórę i pozostawia efekt zblurowania na długi czas. Minusem jest dla mnie opakowanie- duże dziurki, przez co wysypuje się dużo pudru na wieczko. Gąbeczka dołączona w zestawie kompletnie nieprzydatna, nakładam pędzlem.
BOURJOIS Paris, Healthy Mix, BB Cream - Produkt idealnie dopasowuje się do cery, wyrównując koloryt, dobrze kryjąc i pozostawiając naszą twarz promienną i bardziej wyspaną. W temacie trwałości tego produktu - w stanie idealnym utrzymuje się ok. 6h. Po takim czasie zauważyłam lekkie wyświecenie w strefie "T". Bardzo się z nim polubiłam i na pewno do niego wrócę. 

LOVELY, Liquid Camouflage - Po pierwsze kolory są bardzo średnie. Dość mocno oksyduje. Nie wtapia się tak ładnie w skórę, jakbym tego chciała, dodatkowo jest mega niewydajny. Nigdy nie zdażyło mi się tak szybko skończyć korektora jak tego. Raczej nie sięgnę po niego ponownie.

WIBO, Eyebrow pomade - Ma świetną, kremową konsystencję, jest super napigmentowana (wystarczy nabrać odrobinę żeby zrobić całą brew) przez co jest też naprawdę wydajna. Zdecydowanie moja ulubiona. 


To tyle z mojego denka - nie ma tego dużo, ale nie chcę bez sensu trzymać pustych opakowań. Jak widzicie tym razem króluję kolorówka. Jestem ciekawa jak będzie wyglądać grudniowe denko, bo to ostatnie w tym roku! 


Jak tam Wasze zużycia? 

Roślinna pianka myjąca do twarzy od Soraya Plante

Kosmetyki od Soraya Plante to kolejny dowód na to, że bardzo dobrej jakości produkty wcale nie muszę być drogie. Kiedy marka wypuściła na rynek te kosmetykiskusiłam się wtedy tylko na tonik, który dla was opisałam. Spisywał mi się świetnie, dlatego stwierdziłam, że wypróbuję kolejny produkt z tej linii. Padło na roślinną piankę myjącą do twarzy.

Pianka oczyszczająca może być doskonałym rozwiązaniem pomagającym zachować skórę w dobrej kondycji. Dokładnie czyści twarz ze wszelkich zabrudzeń, pozostawiając ją nawilżoną i sprężystą. Jak sprawdziła się pianka marki Soraya Plante? Zapraszam do zapoznania się z moją opinią na jej temat. 

Soraya Plante, Roślinna pianka myjąca do twarzy


Roślinna pianka myjąca do twarzy w naturalny sposób oczyszcza skórę dzięki zawartości delikatnej substancji myjącej na bazie oleju kokosowego. Pozostawia odczucie czystej, odświeżonej, miękkiej w dotyku skóry. Konsystencja lekkiej pianki zapewnia przyjemność stosowania.

INCI: Aqua, Glycerin, Coco-Glucoside, Caprylyl/Capryl Glucoside, Maltooligosyl Glucoside, Citrus Aurantium Amara Flower Water, Cryptomeria Japonica Bud Extract, Undaria Pinnatifida Extract, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Butylene Glycol, Gluconolactone, Citric Acid, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Sodium Benzoate, Parfum, Linalool

Soraya Plante, Roślinna pianka myjąca - kilka słów wstępu 

Kosmetyk zamknięty jest w plastikowej butelce o pojemności 150ml. Znajdują się na niej charakterystyczne roślinki dla tej linii produktów, co zresztą bardzo przypadło mi do gustu, bo jest taka pełna energii i jak tylko się ją widzi, to chce się użyć! Etykieta ma zrobioną przerwę, przez co z łatwością możemy ocenić, ile kosmetyku nam zostało. Do aplikacji służy wygodna i higieniczna pompka. 

Pianka ma lekką, puszystą konsystencję. Jest śliska, więc bardzo fajnie rozprowadza się po skórze i wystarczy minimalna ilość do dokładnego oczyszczenia cery. Najczęściej nakładam tylko jedną pompkę i naprawdę nie ma co przesadzać, bo szkoda produktu, a taka ilość jest jak najbardziej odpowiednia. Pianka łatwo się zmywa, nie pozostawiając po sobie żadnej wyczuwanej warstwy okluzyjnej.

Co do zapachu to jest dosyć delikatny i subtelny. Wyczuwalne są w nim zdecydowanie nuty kwiatowe. 

Soraya Plante, Roślinna pianka myjąca - działanie

Pianka bez problemu radzi sobie z usunięciem makijażu. Nie potrzebuję żadnych dodatkowych akcesoriów, aby pozbyć się tego co mam na buzi. Aby mieć pewność, że kosmetyk usuwa makijaż, po pierwszym użyciu przejechałam twarz wacikiem nasączonym płynem micelarnym i sprawdziłam, czy są jeszcze jakieś zanieczyszczenia. Nic nie było, skóra jest czysta i nie ma żadnych pozostałości kolorowych kosmetyków do twarzy. 

Dogłębnie, ale jednocześnie delikatnie oczyszcza skórę pozostawiając ją wolną od wszelkich zanieczyszczeń nagromadzonych w ciągu dnia, zalegającego w porach sebum, kurzu czy potu. Po jej zastosowaniu cera staje się delikatnie jaśniejsza, zmatowiona i wygląda na odświeżoną, a pory są delikatnie ściągnięte. Nie jest to jednak nieprzyjemne uczucie przesuszenia, które często towarzyszy agresywnym środkom myjącym zawierającym mocne detergenty.

Po zastosowaniu tego kosmetyku skóra jest doskonale przygotowana na kolejne kroki pielęgnacyjne, ponieważ nie należy zapominać, że przeważająca większość produktów oczyszczających nie wykazuje właściwości nawilżających.

Podsumowanie 

Kolejne spotkanie z tą serią uważam za udane i z pewnością przetestuję jeszcze jakieś produkty tej linii. Pianka bardzo dobrze spisuje się w swojej roli - skutecznie, a jednocześnie delikatnie oczyszcza skórę pozostawiając ją odświeżoną i w dobrej kondycji. Do tego ma fajny, naturalny skład, naprawdę dobrą wydajność oraz niską cenę. 


W jakiej formie najczęściej wybieracie produkty do mycia twarzy? Testowaliście już coś z tej serii?

Pierwszy wygrany swop na DressCloud - 3 produkty z serii NUDE LOOK od Golden Rose

W dzisiejszym poście przedstawiam Wam mój pierwszy wygrany SWOP, który udało mi się wylicytować po pięciu miesiącach od założenia konta na DressCloud. Część z Was zapewne pierwszy raz słyszy o DressCloud i zastanawia się pewnie co to jest SWOP? Jest to nic innego jak po prostu wygrana paczuszka, z zawartością, którą same wybieracie. Na DC możesz dodawać posty w wielu kategoriach i zdobywać cenne kryształki, za które później licytujesz właśnie swopy! Jeśli jesteście zainteresowane, odsyłam Was tutaj do założenia konta - serdecznie zapraszam.

Przechodząc do sedna, udało mi się wygrać produkty z serii Nude Look od marki Golden Rose. Jest to kolekcja marki na lato 2019 roku i  muszę przyznać, że jak do tej pory najpiękniejsza. Kolorystyka i cała estetyka poszczególnych kosmetyków idealnie trafia w mój gust. Naturalny, prosty makijaż na co dzień, nie tylko na lato, a do tego w przystępnej cenie. Warto się zainteresować.

Nie przedłużając, zapraszam Was do zapoznania się z moimi wrażeniami na temat kosmetyków.

Golden Rose Baked Trio Face Powder 

Eleganckie połączenie trzech produktów do twarzy zapewniających doskonałe wykończenie. Jedwabista i lekka struktura produktów, pozwala tworzyć różne efekty, aby uzyskać naturalny, promienny wygląd.
Wypiekany, potrójny puder Baked Trio Face Powder zawiera w sobie róż, bronzer i rozświetlacz. Wszystkie trzy produkty są wysokiej jakości. Moim ulubieńcem jest rozświetlacz, który jest mega intensywny! Kolor powiedziałabym, że należy do tych bardziej szampańskich niż złotych, co przyznaję bardziej mi odpowiada. Golden Rose zdecydowanie umie robić rozświetlacze. Róż z tego zestawu ma ciepły, brzoskwiniowy kolor, który ładnie ożywia cerę. Najmniej do gustu przypadł mi bronzer, ponieważ jego odcień jest zdecydowanie za ciepły. Średnio nadaje się do konturowania, bardziej do ocieplania makijażu. 

Golden Rose Pearl Baked Eyeshadow

Wypiekany cień do powiek o miękkiej, satynowej formule i wysokiej pigmentacji, który dobrze trzyma się na powiece zapewniając perłowe wykończenie, dający delikatny i urzekający efekt przez wiele godzin.
Kolorek, który dostałam w paczuszce to piękny "Rosy Bronze" 02. Ciepły, zloto-miedziany kolor o perłowo-satynowym  wykończeniu i bardzo dobrej pigmentacji. Formuła cieni jest wypiekana, i bardzo dobrej spójnej jakości. Jako produkt wypiekany jest dość suchy, więc najlepiej sprawdza się nakładany palcem, dobrze się rozciera i pięknie połyskuje. Produkt ten utrzymują się na swoim miejscu przez cały dzień, nie roluję się i nie zbiera w załamaniu powieki.

Golden Rose Highlighting Glow Pen

Łatwa i precyzyjna w użyciu kredka rozświetlająca do twarzy, zawierająca mieniące się drobinki, dzięki którym uzyskasz połyskujący wygląd wybranych partii twarzy.
Jego formuła jest miękka i bez problemowo się blenduje za pomocą gąbeczki. Nie ma mowy o powstaniu plam, ale daje się stopniować. Tworzy jedynie przepiękną, aczkolwiek dosyć delikatną taflę. To produkt dla fanek naturalnego, nie przesadzonego błysku. Dodatkowo nadaję się jako baza pod pudrowe rozświetlacze. Świetnie wygląda zaaplikowany w wewnętrzne kąciki oczu. Ma piękny świetlisty, szampański odcień.

Podsumowanie

Cała kolekcja bardzo przypadła mi do gustu, nie tylko pod względem pięknych kolorów, ale również estetyki opakowań. Klasyczne nudziaki, z których na pewo każdy wybierze coś dla siebie. W stonowanych odcieniach, delikatnie połyskujące, podkreślające urodę, ale nie przytłaczające jej. Takie właśnie są produkty z kolekcji Nude Look.


Jak Wam podobają się kosmetyki z tej kolekcji? Co widziałybyście u siebie?

Biotaniqe Dermoskin Expert - Różany tonik oczyszczający

Ostatnio skusiłam się na swój pierwszy produkt marki Biotaniqe. Chociaż recenzję na temat ich produktów były w większości pozytywne, jakoś zawsze było mi z nimi nie po drodze. Jako, że mój tonik z Vianka się skończył, a w oko wpadło mi piękne, różowe opakowanie, stwierdziłam, a co mi tam! Tak też przychodzę do Was dzisiaj z recenzją różanego toniku oczyszczającego od Biotaniqe.

Jeżeli jesteście ciekawe, jak się u mnie sprawdził i czy jestem z niego zadowolona to zapraszam do lektury!

Biotaniqe Dermoskin Expert, różany tonik oczyszczający 

Różany Tonik Oczyszczający dogłębnie oczyszcza i odblokowuje pory, usuwa zanieczyszczenia oraz przywraca skórze odpowiednie pH. Wygładza i nawilża skórę oraz przygotowuje ją na przyjęcie składników aktywnych w dalszych krokach pielęgnacyjnych.

Sposób użycia: Nanieś tonik za pomocą nasączonego wacika lub rozpyl bezpośrednio na skórę twarzy. Pozostaw do wchłonięcia. Stosuj rano i wieczorem. Możesz również spryskiwać twarz w ciągu dnia, aby odświeżyć skórę.

Skład: Aqua Purificata, Glycerin, Rosa Damascena Flower Water, Lactobacillus Ferment Lysate, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Panthenol, Maltooligosyl Glucoside, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Ethylhexylglycerin, Gluconolactone, Glycereth-18, Glycereth-18 Ethylhexanoate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Allantoin, Glycolic Acid, Lactic Acid, Citric Acid, Calcium Gluconate, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Tetrasodium EDTA, Triethanolamine, Parfum.

Kilka słów wstępu na temat Różanego toniku oczyszczającego marki Biotaniqe

Przechodząc do prezentowanego kosmetyku - opakowania z różanej linii kosmetyków są przecudne i oczywiście to one skłoniły mnie do tego, aby wybrać ten produkt do testowania. 

Tonik zamknięty jest w butelce o pojemności 150ml, która wykonana jest z przeźroczystego plastiku o różowej poświacie. Nie jestem fanką kosmetyków zamkniętych w plastikowych opakowaniach, dlatego bardzo rzadko trafiają one do mojej kosmetyczki. Plusem jest fakt, że cały czas możemy kontrolować zużycie naszego toniku. Dodatkowo w opakowaniu urzekły mnie różyczki, które pięknie zdobią całość. 

To na jak długo wystarczy nam toner zależy także od sposobu jego aplikacji. Po zdjęciu zakrętki można dostrzec że posiada atomizer, dlatego można go używać zarówno jako mgiełki, spryskując bezpośrednio twarz z odpowiedniej odległości, jak i aplikować go na płatek kosmetyczny i przecierać w ten sposób skórę. Sądzę jednak, że skoro mamy taką możliwość to nie warto kombinować i najlepiej pryskać od razu cerę ponieważ jest to o wiele bardziej ekonomiczne i tym sposobem zaoszczędzimy całkiem sporo produktu, który teoretycznie mógłby się zmarnować wchłaniając w materiał z którego wykonany jest płatek. Mgiełka jaką daje atomizer jest naprawdę drobna, dosłownie niczym przyjemna chmurka wilgoci i nie pozostawia po sobie wielkich kropel.

Kosmetyk ma delikatny, przyjemny, różany zapach, który nie utrzymuje się długo na twarzy, a jedynie sprawia, że stosowanie tego produktu jest przyjemniejsze.

Jak sprawdził się tonik w pielęgnacji mojej przetłuszczającej się cery?

Każdy wie (a przynajmniej powinien wiedzieć) jak ważne jest stosowanie toników w pielęgnacji twarzy. Po oczyszczaniu przywracają one odpowiednie pH skóry i przygotowują ją do zastosowania kremu. Dla przypomnienia dodam także, że tonik to nie to samo co płyn micelarny (a także produkty 3w1, 5w1 itd.).

Jeśli chodzi o uregulowanie wydzielania sebum czy odblokowanie porów to niestety nie zauważyłam żadnych zmian, jednak mimo wszystko tonik nie pogorszył również stanu skóry w tym zakresie - nie podrażnił jej, nie spowodował zaczerwienień czy wysypu.

To co było dla mnie największym zaskoczeniem, to fakt że jak na tak lekki produkt bardzo fajnie nawilża skórę i utrzymuje jej optymalny poziom nawilżenia. Obecnie jednak, przy niższych temperaturach jest to mimo wszystko za mało i dodatkowo wspomagam się innymi produktami. 

Formuła z wodą różaną zmiękcza i oczyszcza skórę przy jednoczesnym poszanowaniu jej poziomu PH. Jest przeznaczony do wszystkich rodzajów skóry. Tonik znosi uczucie ściągnięcia, jeśli takie się pojawia po myciu. Dobrze się sprawdza także pod różnego typu maseczki.

Podsumowanie

Reasumując, jest to całkiem niezły produkt, który mogę w zasadzie polecić posiadaczkom wszystkich rodzajów cery. Jego cena to około 15zł, a zakupić możecie go stacjonarnie w drogeriach Rossmann. Na ten moment planuję zakończyć to opakowanie i dalej szukać kosmetyku z którego będę zadowolona w stu procentach. 


Lubicie kosmetyki Biotaniqe? Macie jakiś tonik/hydrolat wart polecenia? 

Farmer's Market Yankee Candle Q3 2019 | Sweet Maple Chai, Ciderhouse oraz Golden Chestnut


Wyjątkowo wcześnie w sprzedaży pojawiły się nowe zapachy Yankee Candle na jesień 2019. Kolekcja Q3 2019 Farmer's Market trafiła do sklepów już w połowie czerwca, a więc jeszcze przed rozpoczęciem kalendarzowego lata! Ja zaopatrzyłam się w trzy z czterech zapachów. Lawendowy niestety mnie nie skusił na tyle, żeby włożyć go do koszyka. Kto wie, może kiedyś go jeszcze zakupię :D


Farmer's Market Yankee Candle Q3 2019


Yankee Candle Farmer's Market to kolekcja inspirowana smakami i kolorami jesieni. Wszystkie zapachy mam w postaci wosku, jednak dostępne są one w różnych formatach.  W skład tej kolekcji wchodzą 4 zapachy:

      🍃 Ciderhous
      🍃 Golden Chestnut
      🍃 Sweet Maple Chai
      🍃 Dried Lavender & Oak

Zapraszam do zapoznania się z moimi wrażeniami na ich temat!

Sweet Maple Chai Yankee Candle

Kubek pełen mleka z przyprawami oraz syropem klonowym - słodka, kremowa perfekcja.

Nuty zapachowe

  • nuty głowy: cynamon, goździk
  • nuty serca: grillowane orzechy pekan, kardamon, mleko
  • nuty bazy: klon, karmelowe cukierki, cukier

Przyznaję, że gdy zobaczyłam nuty zapachowe od razu skojarzyło mi się z zapachem rosołowym, zalatujących przyprawami (moja mama stwierdziła tak przy pierwszym powąchaniu!), jednak wyczuwalne jest to przez krótki moment. Okazało się, że całość skomponowana została tak, że naprawdę pachnie jak ciepły napój z mlekiem z dużą ilością przypraw korzennych, otulony nutką karmelu. Jest to naprawdę intensywny zapach, uważam, że na aktualną pogodę nada się świetnie. W cieplejsze dni będzie on dla mnie zdecydowanie za ciężki. 

Cinderhouse Yankee Candle

Najlepszy przysmak w okresie owocowych zbiorów - świeżo wyciśnięte jabłka, szczypta delikatnych przypraw i gotowe!

Nuty zapachowe:

  • nuty głowy: jabłko Fuji, złocisty miód
  • nuty serca: pałeczka cynamonu, goździk, gałka muszkatołowa
  • nuty bazy: drzewo sandałowe, ziarna tonka, ziarna wanilii

Czy wyobrażacie sobie jesień bez aromatu jabłek z cynamonem? Bo ja kompletnie nie! Ciderhouse to pyszna jabłkowa skórka, z mnóstwem przypraw i lekko kremowym "puchatym" podbiciem, za które pewnie odpowiadają tonka i wanilia. Bardziej niż cydr zapach przywodzi na myśl pyszną, domową szarlotkę robioną przez babcię. Przy wąchaniu go na sucho wyczuwałam tutaj wiśnie, jednak jak to często bywa, pierwsze wrażenie okazało się mylne. Moc zapachu określiłabym jako dobrą w kierunku bardzo dobrej. Zapach jest wyraźnie wyczuwalny, jednak na szczęście nie zabija - nie męczy i nie przytłacza.

Golden Chestnut Yankee Candle

Skosztuj ciepłych kasztanów opiekanych w towarzystwie przypraw i ziół, skropionych delikatną cytrusową nutą.

Nuty zapachowe

  • nuty głowy: pałeczka cynamonu, pomarańcza, kardamon
  • nuty serca: pieczone kasztany, jaśmin
  • nuty bazy: bursztynowy cedr, drzewo sandałowe


I w końcu przyszedł czas na faworyta dzisiejszego wpisu! Zapach, który zauroczył mnie od samego początku - Golden Chestnut. Zapach ten jest kwintesencją jesieni, drzewne akordy przeplatają się z cytrusowymi nutami pomarańczy pod delikatną kołderką z korzennych przypraw. Obrazując ten zapach można powiedzieć, że pachnie jak słoneczne jesienne popołudnie, spędzone w fotelu przy drewnianej szopie umilane cytrusową herbatką. Tworzy bardzo domową, ciepłą atmosferę. Przyznaję, że kusi mnie zakup dużego słoika. 


Podsumowanie

Zapachy te czekały ponad miesiąc na swój debiut w poście. Na szczęście się doczekały! Yankee Candle Farmer's Market to w moim odczuciu bardzo udana kolekcja! Razem z tymi zapachami jestem gotowa, żeby przetrwać chłodne wieczory. 


Mieliście okazję wąchać już Yankee Candle na jesień 2019?